Bóg codzienny. O wartości Eucharystii

Potrzeba nam chleba.

Jest taki mały, codzienny. Często się kruszy, gdy szykujesz dzieciom kanapki do szkoły. Widzę, z jakim zaangażowaniem zbierasz palcem okruszki z blatu. Nie chcesz zgubić ani trochę.

Całujesz kromkę, która upadła na ziemię. Żeby ktoś nas tak pocałował w czoło… Czasem jest ci trudno. Widzę, że cię boli.

Przez cały tydzień kroisz chleb a Bóg stoi z tobą przy blacie. Pierwsza kromka. Widział, jak twój syn przewrócił się na boisku i zdarł sobie kolano. Druga – przytulał cię, kiedy siedziałaś sama w pokoju i zastanawiałaś się, dlaczego on nie odpisał. Trzecia – był blisko, kiedy klęczałeś w ostatniej ławce i tak bardzo chciałeś do Niego wrócić, nie mając pojęcia, jak. Czwarta – awans w pracy. Piąta – deszcz, który popsuł plany na jesienny spacer. Szósta – złamała się ostatnia kredka. Siódma – wolne od szkoły. Usiadł na brzegu łóżka i z uśmiechem przestawił budzik o jeszcze pięć minut.

Widział, jak kromka spadła ci na ziemię. A On podniósł cię i pocałował w czoło.

Codziennie kroisz chleb. Kromka po kromce. Jedna na radość, druga na smutek, trzecia na zniechęcenie. Czwarta na spóźnienie do pracy. Piąta na przyjęcie-niespodziankę. Szósta na udzieloną pomoc. Siódma do porannej kawy.

Najpierw – w codziennym chlebie – jest miejsce na Chleb Boga. Spotykasz Go w Eucharystii i zabierasz ze sobą. Niesiesz Go w sercu przez wszystkie dni tygodnia, wszystkie zakłady pracy, opowiedziane żarty i wypłakane łzy. A On je wszystkie rozumie. I syci cię nadzieją.

Potrzeba nam Chleba. Widzę, jak do Niego przychodzisz. Przyjmujesz do siebie i zabierasz w codzienność. Nie chcesz Go zgubić. Jest twoim Chlebem.

© 2025 drogiboze.pl

Scroll to Top