Skoro jest Bóg – Bóg Miłosierny – to dlaczego jest tyle zła, dlaczego cierpimy?
Dla wielu brak odpowiedzi na to pytanie, w którym boleśnie wybrzmiewa ,,dlaczego?’’, jest niejako dowodem, iż Boga nie ma; a jeżeli jest, to z pewnością nie jest to Bóg, o którym słyszymy: Bóg miłosierny, dobry i kochający. Zagadnienie cierpienia i zła wydaje się tak problematyczne i dojmujące, że o żadnym kochającym i miłosiernym Bogu mowy być nie może. Niestety takie stwierdzenie możemy niejednokrotnie usłyszeć.
Należy jasno stwierdzić, iż ,,problem zła i cierpienia’’ jest rzeczywiście problemem, nad którym pochyla (i powinien pochylić się) każdy z nas. To jest zagadnienie niezwykle obszerne, trudne i delikatne. Na łatwe pytanie możemy odpowiedzieć łatwo, bez wysiłku, lakonicznie…, jednak nie w tym przypadku. Na trudne pytania nie znajdziemy łatwych odpowiedzi. Może to się wydawać paradoksem, ale to jedno z wyjaśnień: że zło i cierpienie wykraczają poza ramy naszego zrozumienia; to jest ponadczasowa tajemnica. A czym jest tajemnica? – W rzeczy samej czymś niezrozumiałym, ukrytym. Ta tajemnicza odpowiedź może stanowić w pewnej mierze przyczynek do dalszego namysłu. A może tak naprawdę do rozpaczy?
Poczucie bezsilności wobec braku odpowiedzi na tytułowe pytanie nierzadko prowadzi wielu do zanegowania istnienia Boga Miłosiernego. Koniecznie należy zwrócić uwagę, iż Kościół katolicki nie zmaga się z brakiem odpowiedzi, ale jedynie z brakiem odpowiedzi łatwych, banalnych – bo takich po prostu nie ma.
Satysfakcjonujących odpowiedzi tym bardziej nie uzyskamy, jeżeli wcześniej nie postawimy szeregu innych pytań, które zasadniczo poprzedzają nasze refleksje o złu i cierpieniu. Najpierw powinniśmy zapytać: Kim jest człowiek, dlaczego istnieje i jakie jest jego przeznaczenie? Czy Bóg istnieje? Kim/czym jest Bóg? Próba odpowiedzi na te filozoficzne pytania wychodzi poza ramy tej pracy, jednakże ich samo postawienie jest koniecznie – uświadamia bowiem, iż jedno (tytułowe) pytanie siłą rzeczy pociąga szereg innych.
Kościół katolicki – w oparciu o Słowo Boże – przyjmuje określoną wizję antropologiczną: wyjaśnia, kim jest człowiek, dlaczego istnieje i jaki jest jego cel. Z kolei uprawiana wewnątrz Kościoła teologia ,,rozpracowuje’’ obszerne zagadnienia – w tym zagadnienie cierpienia i zła, a wszystko zostaje włączone w wieczną perspektywę, perspektywę Chrystusa – Jego Życia, Śmierci i Zmartwychwstania. Jego Cierpienia.
Przybliżenie historii biblijnej o grzechu pierworodnym nie jest tutaj konieczne (historia ta w głównym zarysie powinna być każdemu dobrze znana), jednakże, podejmując się tych rozważań, nie możemy uciec od podstawowych sformułowań, iż człowiek zgrzeszył i w konsekwencji utracił łaskę; tym samym został ukarany. Staliśmy się śmiertelnikami i odtąd podlegamy cierpieniom.
Cierpienie rozumiane jako kara za grzech to tylko jeden z wymiarów. Gdybyśmy na tym zakończyli nasze rozważania, moglibyśmy łatwo popaść w rozpacz. Niewątpliwie błędem jest omawianie tego zagadnienia, przedstawiając tylko jeden wymiar, jedną odpowiedź.
Zatem cierpienie jest…
a) karą,
b) próbą wiary,
c) środkiem dyscyplinującym,
d) środkiem uświęcającym.
Widzimy zatem, że odpowiedź jest znacznie szersza, bo jest wielowymiarowa. Należy dodać, iż każdy z tych podpunktów znajduje w teologii odpowiednie rozwinięcie i pogłębienie. Ta wieloaspektowość, złożoność odpowiedzi oczywiście nie oznacza braku spójności. Boża Prawda jest szersza niż ludzka pojedyncza myśl, dlatego – jak już wspomnieliśmy – nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na te zagadnienia jednym słowem.
Przechodząc dalej: jako chrześcijanie musimy sobie nieustannie przypominać orędzie Chrystusa, że świat jest tylko tymczasowy, a zatem zło i cierpienie, które współistnieją, mają kres. Żyjąc w tym świecie, dostrzegamy wszelkie procesy rodzenia, gnicia, rozkładu i śmierci – tym samym poznajemy jedną i fundamentalną prawdę: świat nie jest Bogiem, a więc jest zmienny i ulotny. Właśnie dlatego widzimy i doświadczamy tego, czego nie chcemy, bo nie przebywamy w Niebie, nie jesteśmy (jeszcze) zbawieni. Dopóki żyjemy, dopóty musimy się zmagać… wzmagać w świecie, w którym współistnieje Dobro i Zło.
Zło to brak dobra, zło żeruje na dobru i bez niego nie może zaistnieć. Nie ma zła bez dobra. Pomyślmy: nie moglibyśmy mówić o dobru, nie mając na uwadze zła. Także nie wiedzielibyśmy, czym jest piękno, nie ujrzawszy nigdy brzydoty. Nie wiedzielibyśmy, czym są cnoty i nie cenilibyśmy cnót, np. hojności i roztropności, gdyby nie doświadczenie zła – w tym przypadku wad: skąpstwa i nieroztropności. Tak już jest i tak musi pozostać; taki jest porządek tego świata – dobro i zło, piękno i brzydota, prawda i fałsz… współistnieją.
Ten sam Bóg, który obdarzył nas możliwością dokonywania wolnych wyborów (w tym czynienia zła), stworzył i szanuje ,,wolność’’ świata natury. Bóg zapragnął, by natura rządziła się własną przyczynowością, szła własnym rytmem mimo dobrych jak i złych konsekwencji. Tutaj oczywiście należy dokonać rozróżnienia, gdyż ,,zło natury’’ nie jest tym samym, czym zło dokonywane przez człowieka (co obszernie wyjaśnił w „Sumie teologicznej” św. Tomasz z Akwinu).
Mając na uwadze ,,zło natury’’, weźmy jako przykład jeden z żywiołów – ogień. Zadajmy pytanie: ogień jest dobry czy zły? Słuszną odpowiedzią wydaje się: ,,to zależy’’, gdyż ten sam ogień zarówno umożliwia życie, jak i je niszczy. A co by było, gdyby ogniowi została odebrana możliwość pochłaniania coraz większych połaci ziemi? Wtedy ogień straciłby swoją ognistość, a więc to, co sprawia, że ogień jest ogniem. Tworząc analogię – to właśnie ,,ogień i rzecz palna’’ tworzą porządek tego świata, który zapewne byłby mniej doskonały, gdyby został pozbawiony tego ognia. Taki był zamysł Boga, aby świat stał się współzależny i ,,konsumpcyjny’’. W związku z tym twierdzenie, iż ,,Bóg stwarza i powoduje zło’’ jest prawdą, o ile mamy na uwadze rzeczy stworzone przez Boga, które same w sobie są dobre, ale które dla innych mogą okazać się szkodliwe.
Możemy wnioskować, że stworzony świat z różnymi stopniami doskonałości i współzależności objawia dobroć i bogactwo Boga. Natomiast po raz kolejny musimy uświadomić sobie, że świat, w którym żyjemy, jest przemijający i kruchy, a zło i cierpienie mają kres. Wierząc, iż wieczna nagroda – Niebo – jest nieprzemijająca, a zbawione dusze trwają w wiecznej szczęśliwości, to krótka egzystencja człowieka na ziemi pośród licznych trudów i mozołów wydaje się zaledwie obozem harcerskim. Okres życia człowieka ma się nijak do wieczności i nieprzemijalności Nieba, na które musimy zapracować. Wszelkie doświadczenia pomagają nam w pokucie za grzechy, w praktykowaniu cnoty, a przede wszystkim w naśladowaniu Jezusa Chrystusa.
Na zakończenie:
,,Bóg ani nie chce, by się zło działo, ani nie chce, by się zło nie działo, lecz chce dopuścić, aby się złe działo, i to jest dobrem’’ (Św. Tomasz, I q 19 a 9 ad 3)
,,My byśmy bardzo chcieli dawać ludziom cierpiącym mądre odpowiedzi – tak jak próbowali to robić przyjaciele Hioba – ale cierpienie jest tajemnicą, jest wielkim misterium. Cierpienie może wyjaśnić człowiekowi sam Bóg.’’ (o. dr hab. Tomasz Gałuszka)





